Jak zabezpieczyć się przed inwigilacją wielkich korporacji i targetowaniem reklamowym

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak często duże korporacje śledzą nasze poczynania w celu profilowania klientów i polepszenia swoich usług reklamowych. A co najistotniejsze, jak wielokrotnie takie informacje mogą zostać wykorzystane przeciw nam! Gdy dowiemy się o tym, zastanawiamy się, jak temu zapobiec i czy jest to w ogóle możliwe? Zazwyczaj najskuteczniejszym rozwiązaniem jest po prostu nie korzystanie z produktów wielkich korporacji jak Facebook, Google, Microsoft, czy Apple (szczególnie tych darmowych) oraz zaprzestanie korzystania z mediów społecznościowych, gdzie udostępniamy masę swoich danych. We współczesnym świecie jednak jest to po prostu niemożliwe, no i oczywiście nie załatwia wszystkich problemów, bo tam gdzie my nie korzystamy z ich usług, to strony, na które wchodzimy już tak. Dlatego postanowiłem opisać, jak zacząć panować nad tym, co Internet o nas wie. Oczywiście nic nie zastąpi rozsądku, w myśl zasady jeżeli coś raz trafiło do Internetu, to zostanie tam na zawsze oraz jeżeli przynajmniej jedna osoba o czymś wie, to traktujmy to tak, jakby wiedział o tym już cały świat. Poniżej kilka przykładów, jak znane firmy pozyskują o nas informacje bez naszej wiedzy oraz jak temu zapobiegać!

1. Google Activity Controls - jak zabronić Google śledzenia naszej lokalizacji oraz tego, co robimy!

Firma Google udostępnia nam za darmo bardzo wiele narzędzi - mobilny system operacyjny, największą wyszukiwarkę internetową, rozwinięty system map, największy serwis wideo, przeglądarkę internetową, czy różnego rodzaju media społecznościowe. Czy jednak są one takie darmowe, jak nam wmawiają i rzeczywiście nic nas one nie kosztują? Otóż płacimy za nie bardzo wiele, bo robimy to naszą prywatnością, która na rynku reklamodawców jest sporo warta - a szczególnie to, byśmy mieli jej jak najmniej. Statystycznie niewiele osób wie o tym, ile informacji gromadzi o nas firma Google. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że gdy ktoś się już dowie na własnym przykładzie - przynajmniej o części tych rzeczy, to bardzo się zaskakuje.

Wielu z nas w swoich telefonach korzysta z systemu operacyjnego Android, a jeszcze więcej posiada konto Google - czy to do maila, serwisu YouTube, czy mobilnego pakietu biurowego. Tylko jaki procent z nas wie, jakie informacje faktycznie o nas gromadzą oraz jak są wykorzystywane te dane? Nawet z oficjalnych informacji wynika, że jest ich bardzo wiele. M.in. automatyczne skanowanie treści naszych prywatnych maili znajdujących się na ich skrzynkach pocztowych w poszukiwaniu słów kluczowych, służących do generowania spersonalizowanych reklam; zapis historii wyszukiwania w aplikacjach Google - np. w wyszukiwarce Google, Google Maps, YouTube; całodobowy monitoring i zapis zmiany lokalizacji GPS naszego telefonu; pobierane danych urządzeń, na których korzystamy z aplikacji firmy Google; archiwizowanie przeanalizowanych zapisów naszego głosu np. przez wyszukiwanie głosowe telefonu; czy zapis całej historii oglądanych przez nas filmów w serwisie YouTube. Wszystkie wymienione tu dane mogą posłużyć m.in. do proponowania nam coraz to bardziej dopasowanych do nas reklam. Na szczęście w przypadku firmy Google większość z nich możemy wyłączyć z pozycji jednego panelu - a przynajmniej przypisywanie ich do naszego konta oraz powiązania z konkretnym nazwiskiem, bo nadal będą one dopisane do naszego IP, ID zapisanego w naszych ciasteczkach przeglądarki, czy indywidualnego ID jakie domyślnie przydziela nam przeglądarka Google Chrome - jeżeli jej używamy. Skanowania maili nie unikniemy, jednak wiele innych rzeczy znacznie możemy ograniczyć tym jednym krokiem!

Panel znajduje się pod adresem: https://myaccount.google.com/activitycontrols i przy jego pomocy możemy wyłączyć m.in. zapisywanie historii naszego wyszukiwania we wszystkich aplikacjach Google - np. wyszukiwarce Google, Google Maps; zapisywanie i przedstawianie na mapie zmian naszej lokalizacji, pobieranych z telefonów z Androidem posiadających włączoną opcję lokalizacji; pobieranie danych urządzeń na których uruchamiamy programy Google - tych stacjonarnych i mobilnych; zapis naszych aktywności głosowych zapisanych przez aplikacje Google - np. wyszukiwanie głosowe Androida; czy historię wyszukiwania oraz oglądanych filmów na YouTube. Tam, gdzie w panelu mamy opcję zarządzania aktywnością, usuwamy całą jej dotychczasową historię oraz zupełnie wyłączamy dalszą możliwość jej gromadzenia. W przypadku lokalizacji GPS, powinniśmy jeszcze wyłączyć na swoich urządzeniach opcję lokalizacji, która jest włączona domyślnie.

2. Jak wyłączyć personalizację reklam Google

Poza samym gromadzeniem danych przez Google i przypisywaniem ich do naszej osoby, powinniśmy również zadbać o to, by dane jakie zbiera o nas Google nie były wykorzystywane do proponowania nam spersonalizowanych pod naszą osobowość reklam. By to zrobić, pod poniższym linkiem: https://www.google.com/settings/u/0/ads/authenticated powinniśmy odznaczyć opcję personalizacji reklam. Dzięki temu reklamy, które zostają nam wyświetlane na serwisach Google, czy wszystkich stronach zewnętrznych, korzystających np. z usługi Google AdSense, nie będą wiązane bezpośrednio z naszą osobą i dopasowywane do naszego konta.

3. Preferencje reklam Facebooka

Podobny efekt, jak w przypadku reklam Google, możemy uzyskać również dla reklam Facebooka. Tutaj jednak nie będzie już tak prosto, bo nie wszystko da się po prostu wyłączyć, a jedynie można wyczyścić już przypisane do naszego konta dane. Dlatego niektóre z czynności będziemy musieli powtarzać okresowo. By tego dokonać, wchodzimy w menu "Ustawienia" naszego konta, a następnie wybieramy opcję "Reklamy". Panel dostępny jest również pod linkiem: https://www.facebook.com/ads/preferences/?entry_product=ad_settings_screen - musimy być zalogowani na koncie. Gdy już tam wejdziemy, rozwijając kolejne zakładki, wyłączamy wszystkie możliwe opcja oraz przy pomocy krzyżyka nad każdą z informacji o nas po prostu ręcznie usuwamy to, co strona już o nas zgromadziła. Znajdują się tu m.in. proponowane przez Facebooka nasze zainteresowania wygenerowane na podstawie tego, co przeglądamy i na jakiej informacji na dłuższy czas zatrzymujemy suwak strony; nasze interakcje z reklamodawcami - jakie reklamy klikaliśmy; ustawienia reklam oraz udostępniane o nas reklamodawcom informacje (m.in. związki, miejsca pracy, ścieżkę edukacji, tytuły zawodowe). O ile to, co wyłączyliśmy będzie wyłączone już na zawsze, o tyle to, czego nie dało się wyłączyć, a jedynie usunęliśmy aktualną zawartość, z czasem będzie odnawiane. Dlatego co jakiś czas warto tu zaglądać.

4. Historia wyszukiwania Facebooka

Podobnie, jak Google, tak i Facebook zapisuje historię naszego wyszukiwania - tego, kogo szukaliśmy, na jakie profile zaglądaliśmy i na tej podstawie proponuje nam znajomych, czy im samym nas - dając znać, że ich szukaliśmy. Dane te trafiają również do analizy naszych zainteresowań przy generowaniu reklam. Niestety w tym przypadku nie jesteśmy w stanie doszczętnie wyłączyć zapisywania takich informacji, możemy jednak wyczyścić historię już zgromadzonych danych o tym, czego poszukujemy, czyli jakie są nasze zainteresowania i kogo szukaliśmy. By to zrobić wchodzimy na nasz profil, klikamy przycisk "Zobacz dziennik aktywności", następnie w menu po lewej stronie wybieramy opcję "więcej", by pokazać dalszą jego cześć oraz klikamy na "Historia wyszukiwania". Gdy już tam dojdziemy, po prostu klikamy "Wyczyść wyszukiwania", powtarzając tę procedurę co jakiś czas.

Strona jest również dostępna pod adresem: https://www.facebook.com/<użytkownik>/allactivity?privacy_source=activity_log&log_filter=search - gdzie <użytkownik> to ID naszego profilu.

5. Historia filmów oglądanych przy pomocy Facebooka

Poza historią wyszukiwania, Facebook zapisuje także historię oglądanych przez nas filmów. Ścieżka do panelu, który pozwoli nam ją oczyścić jest podobna jak w wypadku historii wyszukiwania. Wchodzimy na nasz profil, klikamy przycisk "Zobacz dziennik aktywności", następnie w menu po lewej stronie wybieramy opcję "więcej", by pokazać jego dalszą cześć oraz klikamy na "Obejrzane filmy". Gdy już tam dotrzemy, klikamy "Wyczyść historię oglądanych filmów", powtarzając tę procedurę co jakiś czas.

Strona jest również dostępna pod linkiem: https://www.facebook.com/<użytkownik>/allactivity?privacy_source=activity_log&log_filter=videowatch - gdzie <użytkownik> to ID naszego profilu.

6. Usuwanie zbędnych aplikacji połączonych z Facebookiem i unikanie logowania do serwisów przy pomocy Facebooka lub Google

Bardzo często bywa, że jakaś czynność, czy udział w konkursie wymaga od nas podłączenia aplikacji do Facebooka, której to dajemy przeróżne uprawnienia, często nawet nie sprawdzając jakie, by tylko wziąć udział. A gdy nam się nie chce rejestrować na jakimś serwisie, po prostu przypisujemy go do Facebooka lub Google. Czy wiemy, do czego rzeczywiście w przypadku Facebooka dajemy dostęp takim aplikacjom? Niejednokrotnie nie przejmując się tym, nieświadomie dajemy im pełen dostęp, czyli m.in. do list znajomych, śledzonych stron, możliwości pisania na naszej tablicy, czy w naszym imieniu na tablicach znajomych, a może nawet do prywatnych wiadomości. Wiele z tych aplikacji, to również zwykłe szkodliwe oprogramowanie, któremu mogliśmy dać przypadkowo dostęp, klikając w interesujący nas obrazek lub news. By zarządzać tym, jakie aplikacje są powiązane z naszym profilem oraz do czego mają dostęp, wchodzimy w pozycję "Ustawienia" konta, a następnie z menu wybieramy "Aplikacje i witryny". Strona dostępna także pod adresem: https://www.facebook.com/settings?tab=applications - wymagane zalogowanie na koncie. Gdy już się tam znajdziemy, warto usunąć wszystkie zbędne nam powiązania i dokładnie skontrolować, które z nich jakie mają uprawnienia.

7. Wyłączenie lub ograniczenie strony Aktualności Facebook

Tysiąc, dwa tysiące, czy pięć tysięcy like w tych czasach, to nic szczególnego. Ludzie likują wszystko, co widzą, bez względu czy rzeczywiście chcą to śledzić czy nie. Do tego dochodzi jeszcze pięciuset znajomych i nasza tablica zdaje się nie mieć końca, a my tracimy cenne godziny na odszukanie czegoś ciekawego w gąszczu śmieciowych informacji. Czy rzeczywiście takie bezkarne zarządzanie tym, co lubimy skrada nam jedynie czas podczas poszukiwań, czy może coś więcej? Niestety... To, co polubiliśmy, a nie koniecznie chcemy to śledzić oraz to, na czym dłużej zatrzymujemy się przeglądając tablicę, jest analizowane również przez Facebooka do personalizacji reklam na podstawie naszych "zainteresowań". Te same dane wykorzystywane są także przez wspomniane wcześniej aplikacje, którym daliśmy dostęp, firmy zajmujące się marketingiem - jeżeli swoje like mamy dostępne publicznie, a co najistotniejsze nawet partie polityczne, które przy pomocy firm marketingowych próbują dotrzeć bezpośrednio nawet do domu wyborcy, z dopasowaną do niego reklamą. Warto więc pomyśleć, czy rzeczywiście wszystko, co likujemy śledzimy i czy nie ukryć dla widoku publicznego listy naszych zainteresowań. Ustawić to możemy wchodząc na swój profil, wybierając "Polubienia", a następnie ["Zarządzaj" -> "Edytuj ustawienia prywatności polubień" oraz "Edytuj ustawienia prywatności obserwowania"]. Warto zaglądnąć również w opcje profilowe ["Ustawienia" -> "Prywatność"], gdzie znajdziemy inne pozycje związane z naszą prywatnością oraz ["Więcej" -> "Zarządzaj sekcjami"], gdzie ukryć możemy niektóre z sekcji.

Dla osób, które nie chcą rozstawać się z lubianymi przez siebie stronami, dostępna jest również możliwość wyłączenia tylko samego wyświetlania postów z danego profilu na naszej tablicy. W menu po lewej stronie klikamy trzy kropeczki obok napisu "Aktualności", wybieramy "Edytuj preferencje" oraz opcję "Aby ukryć posty, przestań obserwować ich autorów". Teraz tylko zaznaczamy wszystkie strony poza tymi, które rzeczywiście chcemy śledzić oraz klikamy "Gotowe". Właśnie dzięki tej opcji odkryłem, że Facebook ma swój koniec!

8. Co raz wrzucisz do Internetu, zostanie tam na zawsze

Tak, jak wspomniałem na początku tego artykułu, jeżeli coś raz trafiło do Internetu, to zostanie tam na zawsze oraz jeżeli przynajmniej jedna osoba o czymś wie, to traktujmy to tak, jakby wiedział o tym już cały świat. Bardzo trudno jest pozbyć się informacji z sieci, jaką jest Internet, bardzo często jest to po prostu niemożliwe. Dlatego najważniejszą rzeczą w sprawnej polityce zarządzania danymi, powinno być po prostu myślenie, co i gdzie udostępniamy, kto ma lub może uzyskać do tego dostęp, jak to wykorzysta oraz czy w przyszłości nam to nie zaszkodzi. Bez tego nawet najlepszy system zabezpieczeń się nie sprawdzi, jeżeli sami będziemy rozprzestrzeniać wszystkie swoje dane. Jak mawiał Kevin Mitnick - jeden z najbardziej znanych specjalistów od zabezpieczeń, a kiedyś najpopularniejszy hacker - "System bezpieczeństwa jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo, czyli człowiek" i niestety nic tego nie zmieni.

9. Ograniczenie uprawnień aplikacjom na Androidzie

Używając mobilnego systemu operacyjnego Android nieraz pewnie spotkaliście się z koniecznością dania aplikacji pełnych uprawnień do naszego telefonu, by po prostu zainstalować głupią przeglądarkę grafiki. W nowszych wersjach systemu jest to na szczęście bardziej rozwinięte i sami możemy decydować, które uprawnienia dajemy konkretnym programom, a które nie. A bardzo często proponowane przez programy dostępy (jak np. Messengera) są ogromne. Mogą dotyczyć nawet dostępu do wszystkich naszych kontaktów, wiadomości SMS, rozmów przychodzących i wychodzących, mikrofonu, kamery, czy nawet możliwości wysyłania SMSów do naszych znajomych. Warto więc sprawdzić na co i komu zezwalamy - a może dowiemy się czegoś ciekawego. Jeżeli naszym zdaniem dana aplikacja nie potrzebuje tak szerokich zezwoleń, po prostu je ograniczmy. Gdy będą jej niezbędne, sama się o nie upomni - zastanówmy się wtedy dobrze, czy warto je jej nadawać. Zarządzać tym możemy wchodząc w systemie w ["Ustawienia" -> "Aplikacje"], a następnie wybierając kolejne programy i sprawdzając "uprawnienia", jakie są im nadane.

10. Blokowanie reklam w przeglądarce internetowej

Poza samym blokowaniem informacji, jakie wysyłamy do Internetu, warto także zablokować same reklamy, jakie nas atakują każdego dnia. Reklamy, które co chwilę wyskakują proponując nam coraz to nowsze produkty, często związane z tym, czego ostatnio szukaliśmy w Internecie. Po pierwsze dlatego, że nas denerwują, a po drugie, ponieważ pobierają dane z naszych przeglądarek np. z ciasteczek, które pomagają nas zidentyfikować i przypisać do profili reklamowych w dużych korporacjach jak Google, czy Facebook.

Pierwszą rzeczą, na jaką w tym przypadku powinniśmy zwrócić uwagę, są blokery reklam dla przeglądarek internetowych. Rozszerzeniem, które polecam do tego, jest uBlock Origin. Moim zdaniem jeden z lepszych tego typu i w przeciwieństwie do AdBlocka blokuje również reklamy Google. uBlock Origin możecie pobrać z linków zamieszczonych poniżej. Poza wersją PC, dostępna jest również wersja na przeglądarki mobilne, którą również polecam.

11. Blokowanie Google Analytics

Praktycznie wszystkie strony w Internecie prowadzą dokładne statystyki odwiedzin kto i kiedy je przeglądał. Współcześnie te statystyki są jednak tak szczegółowe, że obejmują nie tylko liczbę wejść na stronę, ale również to skąd się łączymy, z jakiego komputera, jaką mamy rozdzielczość ekranu, jakiej przeglądarki używamy, jakiego systemu operacyjnego, w jakim jesteśmy wieku, skąd na daną stronę się dostaliśmy, jakie są nasze zainteresowania np. na podstawie systemu personalizacji reklam Google, czy nawet jak długo czytaliśmy dany tekst. Celem tego wszystkiego jest jak najlepsze trafienie do użytkownika ze swoją ofertą, określenie najlepszych źródeł reklamy skierowanych do danego klienta, czy nawet budowy samej reklamy i jej przekazu. Aktualnie jednym z najbardziej rozwiniętych i najczęściej używanych systemów analiz jest system Google Analytics działający na podstawie specjalnych skryptów umieszczanych na większości stron na jakie wchodzimy, umożliwiających pobieranie przez Google informacji o nas i analizowanie ich. Tego, na jakie strony wchodzimy, jakie artykuły czytamy, co nas interesuje, czego szukaliśmy. Tak, jak wskazałem na początku artykułu, nawet jeżeli my nie korzystamy z usług dużych korporacji, to pomniejsze strony na które wchodzimy już tak! Można jednak ograniczyć liczbę informacji wysyłanych o nas w czasie, gdy wchodzimy na takie strony. Wystarczy w przeglądarce zainstalować specjalne rozszerzenie blokujące kod skryptów JavaScript Google Analytics (ga.js, analytics.js i dc.js), który udostępniają Google Analytics informacje o naszej aktywności w witrynie. Poniżej znajdują się linki do rozszerzeń dla najpopularniejszych przeglądarek.

12. Nie używaj przeglądarek na silnikach dużych korporacji

Przypisanie naszej osoby do tego, co robimy w Internecie, czego szukamy, gdzie wchodzimy, może nastąpić na podstawie naszych profili - np. konta Google, ale nie tylko. Innym sposobem jest identyfikacja na podstawie ID nadawanego nam przez przeglądarkę, jak ma to miejsce np. w przypadku Google Chrome i innych na silniku Chromium (także nowych wersji Opery). Przeglądarka ta nie tylko wysyła o nas informacje do firmy Google, ale również podpisuje je specjalnym, indywidualnym identyfikatorem nadanym nam podczas jej instalacji. Istnieje nawet kilkadziesiąt kategorii takich informacji, które są o nas wysyłane. Identyfikator można oczywiście usunąć - dla przykładu programem UnChrome, ale dla mnie sam fakt zaistnienia tej sytuacji już skreśla tę przeglądarkę. Swego czasu nawet polski MSZ zabronił swoim pracownikom korzystania z Chrome z przyczyn bezpieczeństwa, ale wybór na który padło, niewiele się niestety różnił. Oczywiście nie jest to jedyna przeglądarka, która śledzi nasze poczynania. Dlatego osobiście polecam przeglądarki, które nie są związane z dużymi korporacjami oraz nie działają na ich silnikach. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem od lat jest Mozilla Firefox, przynajmniej pod kątem wysyłanych o użytkowniku danych, czy dostępnych dla niej rozszerzeń.

13. Przeciwdziałanie inwigilacji Microsoft Windows 10

Zabezpieczając swoje konta, warto również ograniczyć informacje, jakie wysyła sam system operacyjny, a w przypadku Windows 10 jest to ogrom danych. Niestety nie wyłączymy wszystkiego, jednak warto zablokować to, na co mamy możliwość. By tego dokonać w menu start wybieramy "Ustawienia", następnie "Prywatność" i przechodząc przez wszystkie zakładki, jak ogólne, lokalizacja, kamera, wyłączamy wszystkie zbędne dostępy i informacje o nas wysyłane.

14. Facebook Lite zamiast Messengera i innych rozbudowanych aplikacji

Osobiście proponowałbym rezygnację z tego typu programów, jeżeli jednak musimy, to zastanówmy się, czy rzeczywiście potrzebne nam tak rozbudowane ich wersje, które śledzą nas na każdym kroku nawet, gdy są wyłączone? Może lepiej skorzystać z lżejszych wersji, które po pierwsze nie posiadają tyle zbędnych śmieci, nie śledzą nas aż tak bardzo, jak ich bardziej rozbudowane zamienniki, a co najważniejsze, mniej obciążają nasz telefon. U mnie samo usunięcie Messengera i zmiana na Facebook Lite spowodowała, że zamiast ładować telefon dwa razy dziennie, ładuję go po prostu raz na cztery, raz na sześć dni. A i samo śledzenie jest mniejsze. Pamiętajmy jednak, by nawet wersji Lite odpowiednio ograniczyć dostępy. Dotyczy to oczywiście nie tylko aplikacji Facebooka, ale i wszystkich innych. Po co instalować ogromne kombajny, które nie są nam do niczego potrzebne, a tylko zaśmiecają nam telefon. Zawsze można zainstalować coś mniejszego, co również spełnia nasze wymagania, a mniej chce o nas wiedzieć.

Po wykonaniu tych kilkunastu kroków, może nie staniemy się najbezpieczniejszymi ludźmi na świecie, jednak przynajmniej zaczniemy panować nad częścią naszych danych, które wędrują po Internecie, a co najistotniejsze staniemy się nieco bardziej świadomymi tego, co udostępniamy innym. Mam nadzieję, że artykuł się komuś przydał i zapraszam również do czytania innych moich artykułów!

Autor: Daniel 'zoNE' Gabryś

Udostępnij na Google Plus

O Daniel Gabryś

Pasjonat szeroko pojętej technologii informacyjnej. Bytowanie z komputerami zaczęło się od 5 roku życia, jednak prawdziwa pasja przyszła dopiero 4 lata później. Szerokie zainteresowanie grafiką - głównie "przewinienia" w grafice rastrowej i wektorowej. Zaczynał od tworzenia małych grafik, projektowania plakatów reklamowych i layoutów stron web'owych - gdzie bardziej zainteresował się webmasteringiem, programowaniem i tym co z nim związane. Z powodu, iż we współczesnym kinie więcej efektów specjalnych niż fabuły, to też z powodu zamiłowań do sztuki i grafiki "zatapia" się w anime i mandze. Na co dzień zajmuje się głównie prowadzeniem ogólnoświatowych vortali o tematyce gier komputerowych. Poza informatyką typowy obsesjonat białej broni (główniej azjatyckiej) i sportów z nią związanych.

0 komentarze:

Prześlij komentarz